Pierwszy września

Rok temu, gdy moja Kurka Córka szła do pierwszej klasy, gdy rozpoczynał się uroczysty apel w wypełnionej po brzegi  sali gimnastycznej, mnie tam nie było. Nie umiem dziś jeszcze przyznać się skąd i dlaczego starałem się zdążyć. Ale to co wtedy usłyszałem, gdy moja kochana Uczennica stawała się pierwszoklasistką połamało mi kolana i ostatnim kamieniem lawiny rozstania ze Słońcem mojego życia rozłupało mi zakuty łeb. 

Dziś są Twoje urodziny

Z tej okazji kupiłem Ci mały drobiazg. Na pewno nawet go nie chcesz, bo masz dziś przy sobie wszystko czego Ci trzeba, ale i tak zostawię go w Twojej skrzynce pocztowej. Ja znalazłem dziś w niej awizo, ciekawe czy to to czego się spodziewam. Oby, bo jeśli to dla Ciebie jedyna droga, to ja już nie chcę tego czyśćca niepewności i oczekiwania.

W

Wyszedłem z pracy pół godziny po czasie, bo kolega zapuścił "lura" w "pokestopie" - co go mamy w zasięgu naszego biura na wyspie. Z naładowanym w 80% telefonem ruszyłem w miasto by posmakować życia w trybie "nolajfa". Koledzy z prazy nie będą się ze mnie śmiali, że jestem "przegrywem" na 9 poziomie i nawet nie jest im mnie szkoda. Na zegarze wierzy hali targowej wybiła szesnasta.

Z rodziną...

Jestem jak wygłodniały pies. Mentalnie. Łaknę każdej sekundy, kiedy mogę być na łonie Rodziny. Tak się poskładało, że jest to możliwe. Nie jesteśmy ze Słońcem mojego życia do siebie wrogo nastawieni i zdarzają się takie popołudnia jak dzisiaj...

Samotny ojciec - dzień z życia

Jest tak, że nie mogę z Nimi spędzać każdej chwili mojego życia, zresztą nie istnieją takie warunki, które na to by pozwoliły i dodatkowo nie byłoby to zdrowe... Dlatego cieszę się nieziemsko każdą chwilą, która jest nasza. Dążę do sytuacji, by było tych chwil jak najwięcej i nie istnieje tu problem w postaci oporu ze strony Słońca mojego życia. To moja sytuacja nie jest jeszcze na tyle stabilna. Ale napadał śnieg...

Wypić to piwo...

Siedzisz przed kuflem, pełen jest złotawo wyglądającego płynu. Na powierzchni unosi się niegruba lecz bardzo gęsta i nie do końca biała warstwa... Piana? Może. Nie jesteś spragniony, tym bardziej nie masz ochoty na piwo. Nachylasz się nad kuflem by choć jego zapach zachęcił do pierwszego łyka... 

Nothing compares to you


Nie byłem Jej pierwszym, jedynym, ani prawdopodobnie ostatnim... Dziś jestem pusty jak bębenek Oskara, który zanegował rzeczywistość i przestał rosnąć. Oskar, nie bębenek. 

Zdechnij już wreszcie

Staruchu, niedobry, najgorszy w moim życiu, pełen zaniechań, zaniedbań, strachu, zgliszczy i niepewności o przyszłość. Kochany stary roku zdechnij wreszcie, przepadnij i zniknij. Jednak nowy nie da rady zakopać Cię zbyt głęboko. Będziesz śmierdział i swoim słodkawym zapachem trupa zatruwał moje serce i myśli. Taki właśnie będzie nowy rok...